Zaczynamy inseminacyjną ruletkę!

Artykuł z numeru: 4/2010
Czy możemy być konkurencyjni?
Obserwujemy niespodziewany dla wielu podział specjalizacji produkcji na rynku trzody.

Rolę eksportera wieprzowiny do Rosji i zarazem rolę potęgi w produkcji przejęły Niemcy. Do tej pory nasi zachodni sąsiedzi byli niemal samowystarczalni. Tucz był popularny na północnym zachodzie kraju, a produkcja prosiąt na południu. Obie strony wzajemnie się uzupełniały. Niestety, południe nie sprostało wymaganiom północy, która pod wpływem eksportu zaczęła zwiększać produkcję tuczników. Rynek nie lubi próżni, dlatego na natychmiast tę lukę wykorzystali Holendrzy, przede wszystkim Duńczycy, którzy zauważyli, że skoro Niemcy produkują tyle tuczników, to trzeba im pomóc, czyli sprzedać im prosięta. Tym samym zrzucili na Niemcy problemy dbałości o środowisko, zaopatrzenie w pasze i umiejętność sprzedaży tuczników po konkurencyjnych cenach. Warto jednak zwrócić uwagę, że taka sytuacja jest wynikiem wielkiej pracy wykonanej przez duńskich producentów. Jeszcze pięć lat temu, wbrew temu co się powszechnie mówiło, przechodzili oni wielki kryzys. Ceny wieprzowiny były niemal najniższe w całej Unii Europejskiej.Tuczniki trafiały więc do północnych Niemiec, a tamtejsze ubojnie chętnie kupowały duńskie tuczniki, ponieważ płaciły za nie dużo niższa cenę, niż za rodzime zwierzęta. Mimo to były one wyższe, od cen duńskich. I pewnie taka sytuacja by trwała, gdyby nie pojawił się problem z gnojowicą. Intensywna produkcja tuczników spowodowała wzrost kosztów utylizacji gnojowicy. Za 1 m3 Duńczycy musieli płacić około 30 euro i w efekcie produkcja tuczników przestała być dla nich dochodowa. Bardzo szybko więc „przerzucili” się z produkcji tuczników na produkcję prosięta.
|
populacja świń w Unii Europejskiej 2009 (tys. sztuk)1
|
||||
|
Kraj
|
listopad/grudzień
2008
|
listopad/grudzień 2009
|
||
|
świnie
ogółem
|
maciory
|
świnie ogółem
|
maciory
|
|
|
UE 27
|
153,082
|
13,950
|
–
|
–
|
|
Niemcy
|
26,719
|
2,296
|
26,604
|
2,216
|
|
Hiszpania
|
26,290
|
2,542
|
25,287
|
2,416
|
|
Polska
|
14,242
|
1,279
|
14,253
|
1,361
|
|
Francja
|
14,810
|
1,200
|
14,552
|
1,185
|
|
Dania
|
12,195
|
1,289
|
12,873
|
1,346
|
|
Holandia
|
11,735
|
1,025
|
12,108
|
1,100
|
|
Włochy
|
9,252
|
756
|
9,157
|
746
|
|
Rumunia
|
6,174
|
376
|
5,893
|
359
|
|
Belgia
|
6,208
|
543
|
bd
|
bd
|
|
Wielka Brytania
|
4,550
|
487
|
4,610
|
509
|
|
Inne kraje
|
20,908
|
2,156
|
bd
|
bd
|
|
bd – brak danych, 1 liczba zwierząt zawarta w tabeli, nie oznacza ich produkcyjności. np. Polska ma większą liczbę loch niż Dania, a nie produkuje i nie eksportuje tylu prosiąt
|
||||
Jeszcze 10 lat temu produkcja prosiąt w Danii i Holandii był na takim samym poziomie, jak w innych krajach. To się zmieniło, gdy wprowadzono nowe metody w hodowli, polegające na szacowaniu wartości hodowlanej zwierząt. Duńczycy, którzy nie mieli problemów z mięsnością półtusz, mogli sobie pozwolić na selekcję, w kierunku jak największej liczby prosiąt żywo urodzonych w miocie. Liczba ta jest szacowana w piątym dniu po porodzie. Doskonałe wyniki produkcyjne odbiły im się „czkawką”, bo więcej prosiąt, to też problemy z odpowiednią ich masą, a mniejsza masa prosiąt to ich słabszą witalność. I tutaj pojawia się problem, który dotyka bezpośrednio Polski. Najlepsze prosięta trafiają do najlepszych, czyli najwięcej płacących, niemieckich odbiorców. Natomiast słabsze sztuki, które są zdecydowanie tańsze, trafiają na inny rynek, niestety głównie do Polski. Bo genetyka genetyką, ale praktyka pokazuje, że pewnej granicy nie da się na razie przekroczyć. Mimo to duńskie wyniki są godne podziwu. W 2003 r. rodziło im się w miocie średnio 12,4 prosiąt, a w 2009 r. już 14. Wszystko, dzięki umiejętnemu postępowaniu ze stadem podstawowym, które polega m.in. na prawidłowym odchowaniu i użytkowaniu loszek oraz wyrównywaniu miotów. Dzisiaj Duńczycy zaopatrują w prosięta niemal połowę Europy.
opr. na podstawie wykładu Tadeusza Blicharskiego
z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”
z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”
Więcej o produkcji trzody w Europie w „Hoduj z głową – świnie” nr 4/2010











